11/21/2016

Chwil łapanie czyli najlepsze rzeczy w życiu są za darmo


Nie potrzebuje wiele do szczęścia, proste rzeczy sprawiają mi radość. Od zawsze zapisuję w głowie, lub w zdjęciach wszystko to co mnie porusza..
Nie jest to najnowszy model telefonu, czy markowe buty..nie jest widok tropikalnych plaż..  Tylko najprostsze , zwyczajne momenty..


Uśmiech córki, dotyk jej małej rączki.. kawa  w czerwcowy poranek na moim niezrobionym tarasie. Zapach pierwszej koszonej trawy, widok męża poprawiającego okulary na nosie, krople rosy , gdy chodzę boso po trawie czy płonące od światła wrześniowe łąki..

Nie definiuję tego, nie wkładam w ramy, nie dorabiam filozofii...  Dlatego strasznie mnie irytuje , gdy nagle ktoś próbuje to robić..


O ile samo nazwanie zwisa mi i powiewa, tak robienie mody z rzeczy oczywistych już zaczyna wkurzać.( z bólem odwłoka przełknęłam szał minimalizmu) Nie lubię jak ktoś  po prostu próbuje mnie zmanipulować.
A wydawnictwa w okresie przedświątecznym są mistrzami w tego typu praktykach.
W tym roku ktoś postanowił zrobić biznes na tych intymnych najpiękniejszych momentach w życiu.
Z co drugiego konta na instagramie, straszy Hygge... na blogach pojawiają  się pseudo filozoficzne wpisy tłumaczące wyższość tegoż , nad zwykłym chwil łapaniem.  Teraz już nie spędzasz wieczoru z książką, nie zapalasz normalnie świec w ciemne listopadowe popołudnie, nie spotykasz się z przyjaciółmi czy cieszysz najbliższymi.. teraz uprawiasz hyggelig. A jeśli nie wiesz, co to.. to możesz poszerzyć swoją wiedzę zakupując jedną z wielu pozycji, które nagle , nie wiadomo skąd , w ilościach hurtowych pojawiły się w księgarniach:). To od Duńczyków nauczysz się jak być szczęśliwym, doceniać prostotę... przy okazji kupując w promocji hygge  świece, czy  co tam ktoś akurat postanowi ci wcisnąć..






No dobra.. następnym razem napiszę na co czekam przed świętami:P Będą to właśnie pozycje wydawnicze hehe... ( kupie je oczywiście po świętach, gdy będa już o jakieś 40% tańsze:P)


Follow my blog with Bloglovin
SPODOBAŁ CI SIĘ TEN TEKST? PROSZĘ PODZIEL SIĘ Z INNYMI!!

13 komentarzy:

  1. Trafiłaś w sedno! Nic dodać nic ująć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna blogerka, która mieszka w Dani napisala mi tak: " Mieszkam w Dani, więc całe to hygge smieszy mnie jeszcze bardziej, uwierz".. mozliwe,że to tak jak z jagodami goji.. spytaj pierwszego lepszego tybetańczyka o cudowne jagody goji tak rozchwalane na swiecie, ktore pochodzą z tybetu hehe,a nie będzie wiedział o czym mówisz:) i zasmieje sie glosno słysząc ,ze jakies białasy płaca kupe kasy by je zjesc,

      Usuń
  2. i jak zwykle na manipulacji ktoś zarabia. a na tych, którzy dalej robią swoje bez rozgłosu i zadęcia cała zmanipulowana reszta patrzy z pogardą :D nie ma to jak iść pod prąd! ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście ,że zarabia.. nie wysuwałabym aż takich wniosków o pogardzie . Tego nie wiem.. wiem natomiast ,że ludzie poddają się fali.. na instagramie jest mnóstwo foć z okladkami książek w sielskiej scenerii... wiesz, już samo kupienie ksiązki no ok moze jest fajna..ale te stylizacje by sie pokazać,zę ja też mam i ja tez jestem hygge.. nawet nie sa śmieszne, tylko żałosne dla mnie

      Usuń
    2. na mnie patrzono swego czasu z pogardą jak oznajmiłam, że Greya czytać nie będę. jak mogłam, skoro to cała Polska czytała; chyba dzieciom ;P

      Usuń
  3. A nie, nie nie nie nie... najlepsze rzeczy to te, na których można zarobić.
    No jak to tak, za darmo???! Toż to nic nie warte, śmieć jakiś. Masz mieć nazwę i cenę. A właściwie Nazwę, Logo i Cenę. Scrapbooking ze ścinków i obrazków z gazety? O fuj, kup najnowsze kolekcje i media, starsze wyrzuć, a bez wykrojników i maszynki to w ogóle jakiś szit robisz, ,'musisz to mieć'!
    Decoupage z wyciętej i polakierowanej ilustracji? Nie, to też jakiś syf, muszą być super nowoczesne media, nawet się z tym nie pokazuj. Czarna porzeczka w ogrodzie? "Po co wam to?" - wypowiedziane z obrzydzeniem w głosie. Liść kapusty na stłuczenie? - tu już nawet bez komentarza, tylko spojrzenie pełne politowania. Ale jak to samo się KUPI, oooo, to co innego. To nabiera wartooooości!
    Wege. Dawniej zwane (tfu, jak obrzydliwie) "dania jarskie". To samo, plus ew. ideologia jako przyprawa, dawkowana indywidualnie.
    A modne jakiś czas temu feng-shui? Jak dobrze poskrobać, to się doszukamy zwierzęcych atawizmów, ale sprzedawane jako "mądrość Wschodu" wygląda zupełnie inaczej.

    Z hygge i minimalizmem to to samo zjawisko przecież.
    No i dobrze - jeśli dzięki temu ktoś się zatrzyma i popatrzy na liście na ścieżce, które jeszcze dzień wcześniej były "śmieciami", to niech sobie to nawet nazywa po duńsku i płaci różnym guru. Niektórzy tego potrzebują dla dobrego samopoczucia ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahhaha, usmiałam się:) niestety prawdziwe.. nazwę musisz mieć a jakże, i najlepiej zagraniczną, brzmiącą egzotycznie:P ( noo dobra mam w zanadrzu jedną dziwnie brzmiącą nazwę na przyszłość.. )
      tak, zgadzam się .. jeśli ktoś się zatrzyma i dostrzeże liście.. ale nie o tem pisałam.. tylko o lansie z książką w tle i przyklejaniu etykietek wszystkiemu..a to już nie jest fajne..
      z rozrzewnieniem wspominam Twoje prace decu..
      zastanawiam się , czy w drutowym biznesie są też takie zjawiska.. znam "we are knitters" ale czy jeszcze coś ktoś? może wiesz.. nie jestem tam głęboko w tym światku:)

      Usuń
    2. E, mnie to jakoś zupełnie nie rusza. Jak wiele innych zjawisk, które może nawet i byłyby irytujące... ale nie mają żadnego wpływu na mnie i na moje życie.
      Zdecydowanie wolę, żeby irytowały tylko takie zjawiska, niż... hmm... te inne. Naprawdę już wolę to hygge ;-)

      Co do drutów, to nie jestem jakoś szczególnie zaangażowana w to środowisko, ale mam wrażenie, że dziewiarki, które poznałam osobiście, w ogromnej większości dziergają dla siebie i najbliższych, z czystej pasji. To chyba specyfika tej dziedziny rękodzieła - czynników różniących jest bardzo dużo, np. bardzo silne "babciowe" konotacje, ogromna pracochłonność, wysoka cena porządnych materiałów i bardzo 'niepraktyczny' przepis prania naturalnych włóczek. Do tego sterty taniego badziewia w sieciówkach, z którym żadna szanująca się dziewiarka konkurować nie będzie. Motek merynosa (czyli mam 1/3 swetra) kosztuje więcej, niż cały sweter z takiego sklepu.
      Wydaje mi się, że to już na starcie eliminuje potencjalne "zarabiaczki". Bo na tym się nie da 'zarabiać', co najwyżej na sprzedaży włóczek, ale na to trzeba mieć furę kasy na start albo niezłą zdolność kredytową ;-).
      I patologia ma mniejsze szanse się rozwinąć ;-)

      Usuń
    3. hah.. no wlasnie.. co racja to racja lepsze hygge niż te inne:) i chyba tym optymistycznym akcentem przestane się wnerwiac:P

      Usuń
  4. bardzo mądre słowa... to bardzo bardzo ważne by doceniać w życiu każde, nawet malutkie rzeczy i inspirować i zachęcać ludzi do tego, jednak to całe hygge jak dla mnie to tylko czyjś pomysł na niezły biznes... a szkoda;/

    Minimalistką jestem od dawien dawna, nawet kiedy nie wiedziałam jeszcze że coś takiego jak "minimalizm" istnieje i uważam że jest to naprawdę coś świetnego tyle że... no właśnie, ludzie zrobili z tego niezłą modę i wiele ludzi źle pojmuje po prostu tą ideę przeciwną do konsumpcjonizmu.


    Wartościowy blog, pozdrawiam.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie.. o ile idzie w dobrą strone to ok, ale jesli ma służyć lansowi ( ubieram się na biało lub czarno i wywalam rzeczy by kupic nowe itp) no to już coś jest nie tak..
      Dziękuję za komplement, fajnie,że ktoś czyta te moje bazgroły:)
      pozdrawiam

      Usuń
  5. Zawsze w takich kwestiach jestem zacofana, więc zaczęłam szukać, o co chodzi. Aż trafiłam tutaj, do Ciebie. Bardzo dziękuję za wyjaśnienie zjawiska :D
    Czyli nic nowego pod słońcem. Ale jeżeli ludzie potrzebują klasyfikowania i filozofii, to nie mogę im stać na drodze do szczęścia.

    Przyznaję, że denerwują mnie stwierdzenia, że "Polacy nie umieją", "Nauczmy się od Duńczyków". Czy są chociaż jakieś badania statystyczne, które to potwierdzą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i o to chodziło komuś.. by ludziska zaczęli szukać interesować się zjawiskiem.. ja dzisiaj przeczytałam podobny wpis u Ani Włodarczyk z strawberries from Poland podobne przemyslenia do moich. Czyli nie tylko mnie rusz ta sztuczna moda

      Usuń

Proszę w komentarzach nie dodawać linków, będą traktowane jako spam