10/08/2016

Kobiety

Babka moja , ta ze wsi miała gromadkę dzieci.. mieszkała na południowym wschodzie  Polski. Za Rzeszowem... Mąż jej pracował na śląsku..jak w tamtych czasach bywało. Zostawała więc ta moja biedna babcia z gromadą dzieci, gospodarstwem, polem do obrobienia.. i jeszcze robiła zastrzyki( nie wiem czy była wykwalifikowaną pielęgniarką..) matka jej.. czyli moja prababcia była akuszerką..
Moja miastowa babka, miała lepiej.. męża na miejscu, wygodne miejskie życie też gromadę dzieci.. ale ani krowy, ani kur ani świń do zaopiekowania.. za to zajmowała się krawiectwem.. pomiędzy czasem na lepieniem setek pierogów dla 5 chłopa, szyła miastowym paniom kreacje... haftowała serwety, szydełkowała obrusy( straciła na tym oczy swoją drogą.. to ta co mnie szydełkować nauczyła).
Ale wróćmy do mojej babki ze wsi, choć tej miastowej nie ujmuję, bo z tego co mi opowiadała to dużo w życiu przeszła i w czasie wojny i w ogóle... to jednak moja babka z zapyziałej wsi , gdzieś na końcu świata była prawdziwą  siłaczką...
Gdy sobie zwizualizuję to chałupę palona piecem, lodowatą wodę ze studni, robienie masła, pieczenie chleba, ciężką pracę w polu i kilometry do przejscia do jakiejkolwiek cywilizacji.. 5 dzieci,o elektrycznosci, ktora dotarla pod koniec jej zycia....juz nie wspominam nawet

To wybaczcie, ale krew mnie zalewa gdy wspolczesne kobiety płaczą,że muszą iść do pracy, że robią dwa etaty.. ten w robocie i ten w domu( z pralkami , zmywarkami, odkurzaczami, pieluchami jednorazowymi, kuchenkami indukcyjnymi, lub zwyklymi gazowymi, cieplymi  kaloryferami i woda z kranu), a ich dzieci w tym czasie bezpiecznie spędzają czas zaopiekowane i nakarmione w przedszkolach czy żłobkach... Ze feministki im zrobiły  niedźwiedzią przysługę.. bo one teraz biedne są zagubione.. bo musza JAK FACECI pracowac tyle samo i zagubiły swą kobiecość...

taka moja konkluzja.. idz narabac drewna do pieca, przynies wode ze studni, ubij maslo, upiecz chleb.. przygotuj posilek dla 5 dzieci, a potem o swicie idz w pole... po powrocie zrob pranie na tarze.. ah przynies jeszcze wody ze studni.. zapomnialam jeszcze o oborze, ktora trzeba posprzątać, krowe przeciez trzeba wydoic... a jak w ogrodzie nie zrobisz, to warzyw mieć nie będziesz..

A potem pomyśl przez chwilę... czy nam się przypadkiem w dupie nie poprzewracało?


( wpis zainspirowany pewną dyskusją)


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN TEKST? PROSZĘ PODZIEL SIĘ Z INNYMI!!

7 komentarzy:

  1. Podpisuję się rękami i nogami pod końcową konkluzją!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heh prawda? kazdy ma prawo być zmęczony i miec dość..ale wieszać psy na feministki.. noż aż się scyzoryk w kieszeni otwiera.. naoglądały się durne baby seriali o znudzonych amerykanskich gospodyniach domowych...

      Usuń
  2. a jeszcze zapomniałaś o robieniu mydła z łoju wołowego i sody!

    moja wiejska babka co roku siała len, sama go przetwarzała aż do tkania płótna i bielenia go na łące pełnej rosy. do póznych lat 80 tych wszystko robiło się ręcznie na gospodarstwie moich dziadków. szczytem luksusu była pierwsza Frania, a babka i tak latała płukac to pranie w potoku, bo prądu szkoda było uzywać do hydrofora na taką fanaberię...

    oj poprzewracało się, poprzewracało....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano zapomniałam.. nasze babki robiły jeszcze milion innych rzeczy, których nie wymieniłam.. do tego chłop co roku im dzieciaka sprawiał.. nie brały chorobowego od pracodawcy..l4 czy macierzyńskiego.. wogóle nie wiem skąd mlodym mamuśkom do głowy strzeliła wizja,że kiedyś kobiety to sobie w domku siedziały pichciły, haftowały ..a chodzenie do pracy to wymysł wspólczesny...

      Usuń
    2. oo a młode dziewczyny szły na służbe do pan.. jeszcze dawniej.. i czesto kończyły z dzieciakiem w brzuchu.. molestowanie w pracy? do sądu? koń by się uśmiał haha.. taka to miała już przesrane..

      Usuń

Proszę w komentarzach nie dodawać linków, będą traktowane jako spam