3/23/2016

O krainie mlekiem płynącej


Gdy pierwszy raz miałam zostać mamą, oczywistym było,że będę karmić piersią. Nie miałam o tym zielonego pojęcia. Nie wiedziałam np,że trzeba bardzo uważać na piersi, aby ich nie zawiało, ani na to co się je, bo odbije się to na samopoczuciu maluszka.. o skazie białkowej usłyszałam pierwszy raz, gdy zszokowana pielęgniarka w szpitalu prawie wyrwała mi opakowanie jogurtu, które łapczywie pochłaniałam po porodzie..
Było to 16 lat temu i wtedy właśnie zaczęła się walka o dobry pokarm.. Każdy bardziej ciężkostrawny posiłek kończył się kolką małej, każdy stres problemem z laktacją, zawianie..bólem piersi, zastojami, gorączkami, a także ropieniem piersi..
Z drugą córką byłam już mądrzejsza, ale nie na tyle by  się zorientować, ze mała ma bardzo silną skazę białkową i wystarczy 1 łs zjedzonego przeze mnie nabiału, a fundowałam dziecku mega kolkę, biegunkę, pół nocy zwijania się w bólach i płaczu.. po tygodniu mnie olśniło.. wtedy zaczęła się walka o to , bym ja mogła cokolwiek zjeść.. bo mała kolką reagowała na wszystko praktycznie.. nie mogłam posmarować kanapki masłem, nie mogłam zjeść zwykłego chleba.. koszmar..
Z trzecią córką byłam już mądrzejsza:) na szczęście okazała się terminatorem odpornym na wszystko, więc jem wszystko.. no prawie.. bo na przestrzeni lat moja dieta zmieniła się sporo:), Nadal jednak mam stresa, gdy muszę wziąć jakieś lekarstwo.. wiadomo,że wszystko przechodzi do mleka:)a skoro przechodzi do ssaczego mleka.. to pewnie do innych też..

Do czego zmierzam..
Każda z nas, która miała styczność z tematem karmienia piersią dokładnie wie jak to jest. Jak wspaniałym, odżywczym pokarmem jest mleko mamy. I jak trzeba się starać i dbać o jego jakość...

Po czym gdy już mija okres karmienia piersią zaczynamy w nasze dzieci , a także  w siebie wtłaczać mleko krowie!
Nie muszę pisać chyba, że jako jedyne zwierze na świecie regularnie jako dorosły osobnik karmimy się mlekiem i to nie swojego gatunku!( pozwolicie ,że będę używać słowo mleko także w odniesieniu do całego nabiału).
Jaka jest jakość tego mleka:
Chyba nikt nie wierzy w to,że  współczesne mleko pochodzi od błogich i szczęśliwych krówek, które rano wyganiane są na zielone pastwiska..
Poza tym,że krowy teraz na oczy zielonej trawy nie widzą przez całe swoje życie, żyją w strasznych warunkach...  W zamknięciu, w pojedynczych stanowiskach..obslugiwane automatycznie.
Zapładniane sztucznie/gwałcone( nazywajmy rzeczy po imieniu), po czym odbiera im się dzieci, aby te nie zabierały mleka oczywiście.. taka mleczna krówka jest dojona 2-3 razy dziennie, ma obolałe wymiona, często poranione.. krew, ropa wszystko trafia do mleka w trakcie dojenia.. 
Są faszerowane antybiotykami , hormonami..( by zwiększyć produkcję mleka) ..po ok 10 miesiącach historia się powtarza..jak krowa się już nie nadaje..to trafia do rzeźni...
  Niewola, strach, ból, cierpienie.... myślicie ,że da się to wszystko wypasteryzować?

Sam skład mleka różni się diametralnie od mleka człowieka.. jeśli chodzi o proporcje białka, węglowodanów i tłuszczu.. tych pierwszych jest najwięcej, bo na nim musi urosnąć duży silny cielak i to w szybszym tempie niż taki ssaczy dzieciak:)

Nie będę się rozpisywać o wapnie, o białku, o zakwaszaniu, zaśluzowaniu, o kazomorfinie jest pełno w sieci informacji na ten temat.. każdy może sobie w zależnosci od upodobań przeczytać co tam chce. Albo naukowców zalecających, albo naukowców przestrzegających przed mlekiem.
Niejedna z was powie całe życie jem mleko i nic mi nie jest.. na pewno?
Należę do grupy ludzi, którzy nie tolerują mleka. Po prostu źle się po nim czuję, nigdy nie przepadałam i wspominam jako koszmar dzieciństwa..
po co więc ten post? ano do przemyślenia.. Czy gdyby twoje własne mleko było takiej jakości , jak mleko współczesnej krowy, podałabyś je swojemu dziecku, wiedząc ,że są w nim antybiotyki, hormony, cały strach, stres i ból... czy gdyby ktoś ci czarno na białym udowodnił,że wszystko to przyjmujesz wraz z każdym łykiem/ kęsem nabiału..robiłabyś to sobie?
czy jeśli ktoś udowodnił tobie,że to takie samo uzależnienie jak od kawy papierosów( o których też wiemy ,że szkodzą) robiłabyś to nadal?



 
SPODOBAŁ CI SIĘ TEN TEKST? PROSZĘ PODZIEL SIĘ Z INNYMI!!

2 komentarze:

  1. Przez 25 lat piłam krowie mleko. Do czasu. Jakiś czas temu zaczęłam się po śniadaniu źle czuć: nudności, czasami wymioty, ogólny zły stan. Tak, na początku pomyślałam, że to ciąża ;) Jednak metodą eliminacji okazało się, że przyczyną jest owsianka na mleku, którą jadłam codziennie rano. Gdy to wyeliminowałam objawy minęły. Wtedy dopiero zaczęłam czytać o całym przemyśle mleczarskim (nie wiem czy tak to się nazywa, efekt chwilowej twórczości;)) i teraz mam dokładnie takie samo zdanie jak Ty. Jesteśmy jedynym ssakiem, który jako dorosły osobnik pije mleko innego ssaka. A do tego warunki, w jakich to mleko jest zdobywane.... Skutecznie to wszystko zadziałało, od ponad pół roku mleka nie piję i czuję się o wiele lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem tak, nie znam nikogo , kto po odstawieniu nabiału zacząłby narzekać ,że czuje się gorzej. że nagle zaczęło mu to czy tamto dolegać. powiem więcej, znam wiele osób , które po odstawieniu nabiału odnotowały znacząca poprawę zdrowia:)
      Znam też niestety wiele osób, którym nawet gdyby na czole napisano,że te czy inne dolegliwości spowodowane są złą dietą, a w szczególności obecnością mleka krowiego w diecie ( pod KAŻDĄ postacią)i tak nie uwierzą i będą szły w zaparte ,że to z tobą jest coś nie tak i głosisz herezje:)
      nie wiem czy przestałas jeść tylko mleko, czy wszystkie przetwory mleczne, jak masło, sery, jogurty, śmietana.. jesli wszystkie, to pamietaj o nowych źródłach wapnia.. najwięcej jest w maku, sezamie ( tahini), migdałach , zielonej pietruszce, amarantusie czy quinoa. I jest go o wiele więcej niż w mleku:)

      Usuń

Proszę w komentarzach nie dodawać linków, będą traktowane jako spam