1/28/2016

O spełnianiu marzeń


 
Pamiętacie ten czas , gdy życie było beztroskie , a jedynymi zajęciami  jakie zaprzątały głowę to taniec, śpiew, układanie klocków, rysowanie...
Wtedy większość z nas chciała zostać albo aktorką, albo piosenkarką, albo modelką.. marzyłyśmy też o byciu tancerką, pisarką, malarką... pewnie zdarzyła się też pani doktor i fryzjerka .. pani sklepowa....
Ile z nas poszło drogą dziecięcych marzeń? A ilu z nas wybito z głowy te  fanaberie.. 
Bo życie to nie taniec i bazgranie..bo trzeba mieć porządny zawód...
Patrzę na swoje córki, każda inna , każda barwna..
Najstarsza w tym roku musi wybrać nową szkołę. Trochę się miota.. Powtarzam jej, dziecko wybierz to, co ci podpowiada serce, absolutnie nie kieruj się tym co ci radzą inni. ( wiadomo inni mają najwięcej do powiedzenia). Straciła już niestety tą dziecięcą pewność... miota się, aż mi przykro patrzeć...



Ale nie o córkach moich chciałam...
Pewne rzeczy w nas zostają.. choć zagłuszone codziennymi obowiązkami , potrzebami najbliższych..
Wiercą dziurę w duszy...
Tak było i ze mną
Od małego rysowałam.. nawet miałam pomysł ,żeby iść do liceum plastycznego.. no ale jaki to zawód po takiej szkole powiedzieli starsi.. zwątpiłam w siebie..
Pod koniec liceum jeszcze nieśmiało myślałam o ASP, ale moje podcięte skrzydła nie pozwoliły mi polecieć w tym kierunku, nawet spróbować!..wygrała psychologia..
A potem pojawiła się rodzina, dzieci obowiązki domowe..takie prawdziwe poważne życie...

Ale cały czas wierci.. non stop orbituję wokół tematu... a to firma o profilu plastyczno hobbystycznym, prowadzenie warsztatów, grafika i projektowanie stron.. a to co chwila jakieś prace plastyczne.. w końcu szydełko by zająć ręce... takie niegroźne zajęcie mamusiek i babć:P.. zajmuje głowę, by za bardzo nie odleciała, a jednocześnie nie pozwala na frustrację codzienną monotonią życia..


We wrześniu, gdy zaopatrywałam laski w szkolną wyprawkę, kupiłam sobie blok rysunkowy...
leżał kilka miesięcy,by w końcu wylądować u najstarszej....

do zeszłego tygodnia!!
Pewna zakręcona artystycznie mamuśka zainspirowała mnie by zrobić to, o czym myślę od lat!!
Bez wymówek, po prostu usiąść i zacząć to robić! Nie mam sporo czasu, bo tylko krótką drzemkę najmłodszej w ciągu dnia.. ale działam! I wiecie co? Jestem bardzo zadowolona.. nie nie z efektów! Prze de mną mnóstwo pracy. jestem zadowolona bo zrobiłam pierwszy krok...
Dziękuję MARYSIU!
Zajrzyjcie do Marysi. Jakie piękne ilustracje tworzy... jakie robi niesamowite postępy..

A Wy macie jakiegoś trupa w szafie? Coś Was blokuje przed spełnianiem swoich dziecięcych marzeń? 


ps. Będę Was swoimi rysunkami od czasu do czasu molestować.. żeby się i pochwalić i Was zmotywować:) Bo to działa.. już po pokazaniu swoich prób na instagramie  Anuk wyciągnęła swoje zakurzone prace z szafy!!


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN TEKST? PROSZĘ PODZIEL SIĘ Z INNYMI!!

20 komentarzy:

  1. "Molestuj" nas, ile wlezie ;) Czuję pokrewną duszę, jestem bardzo ciekawa prac. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pozdrawiam, jest nas wiecej tak myslę:)

      Usuń
  2. Oj tak, sama wiesz najlepiej. Rękodzieło to odskocznia, ale ja się wciąż boję zająć tylko tym. Ale od tego nie ma ucieczki. W moim wypadku właściwie to teraz idzie trochę ta zmiana.Po prostu gdy w pracy zaczęłam ujawniać umiejętności graficzne znaleźli się ludzie, których umieli to wykorzystać i teraz mam znacznie więcej obowiązków związanych z moimi zdolnościami niż z innymi rzeczami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie ma ucieczki! gatuluję i podziwiam!
      a wiesz,że moja nowa córka jest noszona w mei tai od CIebie? starsza wynosiłam, teraz najmlodsza..a ono jest jak nowe!

      Usuń
  3. A Twoje rysunki są urocze, już widzę np. papiery do decoupage lu scrapbookingu w nimi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. etap projektowania papierow do scrapow tez mam juz za sobą hihi

      Usuń
  4. kochana ja mam w szafie całe kolumbarium :D zbyt dużo umiejętności i pasji pozostawia mi ciągle w ustach posmak zmarnowanych biblijnych talentów, to nie jest fajne...

    też sobie kupiłam kredki we wrześniu, narysowałam nimi kartkę świateczną dla naszej dziennikowiczki, potem zabrałam się za ozdoby z filcu, w międzyczasie szydełko a w szafie drzemią farby akrylowe, pastele, druty, maszyna do szycia, decoupage, aparat fotograficzny. ech, ostatnio nawet zaczęłam myśleć na poważniej o produkcji tortów na zamówienie :D

    ale Ty rysuj, rysuj i twórz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dość,że mamy mężów bliźniaków to i szafę taką samą hihi tyle tylko ,że Ty kochana nie powinnaś się babrać takimi duperelami, tylko na poważnie zająć pisaniem. To twój największy talent.. tak mi się wydaje!

      Usuń
    2. dziękuję, o tym nie wspomniałam, bo do pisania potrzebuję prawdziwej samotności niczym nie zakłóconej, resztę potrafię robić nawet podczas bardzo niesprzyjających warunków (kiedyś mi dwuletni syn uciekł z ogródka jak rysowałam pastelami! biedaczek nie mógł się doczekać aż skończę)

      Usuń
  5. Oj jakbym o sobie opowieść słyszała...patrz nie myślałam, że inni "też tak mają". ;) Cudownie rysujesz, to pióko w ołówku...marzenie. Rewelacja.
    Trzymam kciuki za dalsze prace. :) Mocno. :)
    Serdecznie pozdrawiam
    mariola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak widać i inni też tak mają:) dlatego trzeba wyjąc trupa z szafy i się z nim rozprawić:)

      Usuń
  6. Ale masz nosa do tematów, jakiś czas temu rozmawialam o tym z koleżanką z pracy,że kiedyś trochę rysowalam,glownie portrety, a ona wtedy zapytała mnie dlaczego do tego nie wrócę :)wtedy przez ułamek sekundy pomyslalam,żeby może jeszcze spróbować,ale po powrocie do domu natychmiast o tym zapomniałam. Za Twoje pracę mocno trzymam kciuki i oczywiście czekam na kolejne,które pokażesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu schowaj ołówek i jakiś notes do torebki i zacznij bazgrać w każdej wolnej chwili. narysuj kwiatka , a potem drugiego i trzeciego.. szkicuj byle co. grunt to się przełamać, a do tego nie potrzeba sztalugi, wypasionych farb i mnóstwa czasu... grunt to pobudzić rękę i mózg..to daje kopa:)

      Usuń
  7. Najważniejsze to nie bać się postawić pierwszy krok ;-)
    Rysunki są piękne, trzymam kciuki za rozwijanie kolejnej pasji.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Cieszę się, że Cię zainspirowałam duo powrotu do rysowania, świetnie Ci idzie! Dobrze też mamy naszą grupę "wsparcia" :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hihi, moje były bardzo zakurzone..;) Ale to fakt że mnie zmotywowałaś do spróbowania znowu...muszę się tylko zaopatrzyć w akcesoria ;) Dzięki! A sprawa wyboru swojej drogi kształcenia naprawdę nie jest łatwa..fajnie jeśli ktoś wierzy, zachęca i nie podcina skrzydeł..

    OdpowiedzUsuń
  10. Molestuj nas swoimi rysunkami ile tylko chcesz, trzymam kciuki za twój rozwój plastyczny :) Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  11. Chciałam niestety być albo aktorką albo nauczycielką i zostałam nauczycielką :-(
    Jak się okazuje nie jest to taka wspaniała praca jak myślałam jako dziecko.
    Ale już od 4 lat staram się spełniać moje pasje i maluję chociaż nigdy wcześniej nie miałam ku temu żadnych predyspozycji. Wychodzi tak sobie ale najważniejsza jest radość tworzenia.
    Tak więc rysuj i pokazuj, a przede wszystkim baw się przy tym dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oh, to smutne co piszesz.. Choć przypuszczam,że łatwo stracić pasję w tym zawodzie patrząc na okoliczności:) Ja w każdym bądź razie jak jestem w szkole( a nieczęsto jestem) to mam dość po 10 min hihi , hałas, niesforne dzieci, jeszcze bardziej niesforni rodzice... dobrze ,ze realizujesz się w innych dziedzinach:) widziałam obraz:).. nigdy nie wiadomo kiedy nowa pasja może przerodzić się w zawód:) życie to zagadka

      Usuń
    2. Mnie dobija właśnie hałas i to nawet nie chodzi o taki hałas na przerwie, ale o to, że docierają do mnie wszystkie dźwięki i powstaje z tego jedna wielka męcząca kakofonia. A poza tym nie znoszę chamstwa i grubiaństwa, a to niestety już nawet małe dzieci potrafią zaprezentować.
      Teraz próbuję zbudować sobie "alternatywną rzeczywistość" tak, aby z czasem zrezygnować z etatu, szczególnie, że zanim się obejrzę, a mój autystyczny syn stanie się dorosły, wypadnie z systemu i będzie musiał siedzieć w domu, gdzie opiekę będę musiała mu zapewnić ja.

      Usuń

Proszę w komentarzach nie dodawać linków, będą traktowane jako spam