12/29/2016

"Szanuj to co masz. I pamiętaj, jak bardzo ty sama jesteś autorką tego, co cię spotyka."



Witajcie po świętach. Tak się  zapętliłam w swoim realnym grudniowym życiu, że nie złożyłam Wam życzeń świątecznych..
Życie kobiety prawie 40 letniej ma tę zaletę, że już się nie przejmuje większością pierdół.. Nie dałam się więc porwać gorączce przedświątecznej. Chorobliwym przygotowaniom prawie jak na apokalipsę.. nie było o zgrozo kalendarza adwentowego( nawet sklepowego z czekoladkami), czego  ŻADNA z moich córek nawet nie zauważyła( przeżarte słodyczami z halloween i kolejnych listopadowych i grudniowych urodzin) nie było pieczenia pierniczków, bo nikt się nie rwał, a ja stwierdziłam,że to sztuka dla sztuki..i nie będę sobie roboty dorabiać ( zwłaszcza ,że musiałam przygotować urodziny dla średniej 29 listopad i najmłodszej 6 grudnia) Klimat świąteczny wprowadzałam powoli , podkręcając atmosferę.. a to zawiesiłam światełka, a to wianek się pojawił, świece adwentowe... z choinką trzymaliśmy je w napięciu do ostatniego momentu, więc z wielką ekscytacją ubrały ją wieczorem 23 grudnia. Nie trzeba było ich namawiać, bo spodziewały się ,że znajdą rano pod nią prezenty.. Nowością był film od mikołaja z osobistą wiadomością... co okazało się strzałem w 10! Laski z wytrzeszczem oglądały co rano.... polecam Wam to gorąco.. (TUTAJ) taki filmik można sobie zamówić  na przyszły rok, albo list, który przyjdzie pocztą..

Było spokojnie.. wyluzowałam się maksymalnie.. w Wigilię dodatkowo za oknem pojawiła się zamieć.. więc  podkręciło to klimat całkowicie..

Teraz już odliczam godziny do nowego roku. Nic się nie zmieni.. nie traktuję tej daty jakoś szczególnie.. nie robię postanowień, jak wiecie..
2017  będzie rokiem tego cytatu, który ostatnio się do mnie przypałętał:) Choć ma podwójne dno , to jest bardzo celne..



"Szanuj to co masz. I pamiętaj, jak bardzo ty sama jesteś autorką tego, co cię spotyka."
Katarzyna Miller


Także kochane.. bądźmy autorkami pięknego  roku 2017 !

Ps. Zdjęcie autorstwa mojej najmłodszej , 2 letniej córki... to nasza choinka:)

 
SPODOBAŁ CI SIĘ TEN TEKST? PROSZĘ PODZIEL SIĘ Z INNYMI!!

12/16/2016

Potrawka z boczniaka


Są takie dni , kiedy nie ma czasu ani siły na gotowanie. Jesteśmy zabiegani, …. i ostatnią rzeczą o jakiej myślimy jest stanie przy garach.  Zapasy gotowych dań z zamrażarki właśnie się skończyły..a jeść coś trzeba. I to ciepłego..co nas rozgrzeje w te zimne dni…
W tych okolicznościach przyrody, w akcie desperacji powstała potrawka z boczniaka.. w sumie tylko jego w lodówce miałam:)

12/08/2016

każdy ma swój matrix


Mąż mój ostatnio przygłuchawy wybrał się na badania.. Następnego dnia woła mnie: choć zobaczysz coś fajnego! Weszliśmy na stronę pomiaru słuchu dla różnych grup wiekowych.. co słyszy 60 latek, 50 latek, 40 latek...... no cóż.. jesteśmy statystycznymi szaraczkami.. na drugi dzień przetestowałam córkę. Słyszysz? no słyszę odpowiedziała, na głuchą ciszę odbijającą się w moich uszach.. ale serio coś słyszysz? no słyszę...

To dało mi do myślenia.. co widzisz, a co widzi drugi człowiek.. czy widzicie to samo? czy zieleń trawy jest taka sama.. czy dostrzegasz coś więcej? czujesz zapachy? emocje ?intencje?

Nie.. każdy tworzy swój świat indywidualnie..
Dlatego tak trafne jest powiedzenie: jest moja prawda, twoja prawda i gówno prawda..

W czasie studiów mieszkałam we wspólnie wynajętym mieszkaniu.  A,że lubię gotować, to zawsze coś tam sobie pichciłam.. pewnego dnia patrzę, a mój współlokator chodzi smętnie po kuchni, zagląda do lodówki, nic.. do szafki, nic.. no nie ugotowali nic z dziewczyną, a i zakupów chyba sobie nie zrobili.. mówię więc pełna dobrych intencji: Słuchaj, weź sobie , tam w garnku zostało mi trochę gulaszu.  Czy zjadł nie wiem, bo wyszłam..

Potem nagle, czuję,że coś nie gra.. współlokator unika mnie jak ognia, a jak gdzieś się miniemy to nie popatrzy w twarz, pod nosem bąknie cześć..  myślę sobie, kurna co jest grane? coś zrobiłam? coś powiedziałam? obraziłam czymś..

sprawę wyjaśniła mi jego dziewczyna.
Mój współlokator się na mnie obraził bo zaproponowałam mu resztki.. jak psu..

śmieszne? dla mnie tak, dla niego nie :)

podobne sytuacje spotykały mnie jeszcze kilka razy w życiu..
robisz coś, co według ciebie jest pozytywne, a ktoś to odbiera negatywnie.
jaki z tego morał?
Nie ważne co zrobisz i jak to zrobisz ..interpretacja tego będzie zależna od odbiorcy..
Jeśli jest człowiekiem otwartym, bez kompleksów i lęków..to przyjmie pozytywnie twoje intencje, odczyta je prawidłowo.( oczywiście gdy są one szczere i pozytywne, czasami wydaje się nam, że robimy coś ze szczerego serca, ale... ale to temat na zupełnie inny wpis:P)
Jeśli rządzi nim strach, niskie poczucie wartości.. to odbiją się one od ciebie jak w lustrze..
tak to działa..
Dlatego nie warto się tym przejmować. Nie masz na to wpływu , a jeśli nie masz wpływu..to po co się tym zadręczać. Masz wpływ na swój świat.. na swoją wizje..

Dlaczego pisze o tym teraz? Bo właśnie teraz zaczyna się ten "radosny" okres  gdy dochodzi do największej nerwówki, niedopowiedzianych pretensji, oczekiwań..
Do wewnętrznego przymusu , któremu się poddajemy.. bo tradycja, bo co powiedzą inni, bo tak trzeba. bo bo bo..

Więc miej wywalone... to ich matrixy:)
Rób w zgodzie z sobą..


 
SPODOBAŁ CI SIĘ TEN TEKST? PROSZĘ PODZIEL SIĘ Z INNYMI!!

12/05/2016

Śliwka w Brandy


Wiele lat temu przepis dostałam od internetowej znajomej i tak się przyjął,że nie wyobrażam sobie świąt bez śliwek. Ich zaletą jest to ,że można je przygotować dużo wcześniej i mogą leżeć kilka miesięcy bez uszczerbku. Można podać jako deser świąteczny lub zamknąć w słoiczki i podarować jako drobny upominek. Tak właśnie zrobię w tym roku. W pierwotnej wersji śliwki pływały w winie.. moja teściowa zrobiła raz  w brandy ( tak tak przepis podałam dalej:) i ta wersja bardziej mi odpowiada..

11/30/2016

"Zaopiekuj się swoim ciałem, to jedyne miejsce gdzie możesz żyć": 3/12 wybudzenie


 Zastanawiałam się jaki nawyk wprowadzić w grudniu.. i jak na zawołanie pojawił się ! ( jak to zwykle u mnie bywa:)..
Aura za oknem każdy widzi.. coraz ciemniej, zimniej. Człowiek najchętniej nie wychodziłby spod cieplutkiej kołderki. Jestem sową, lubię siedzieć w nocy, więc nad ranem potrzebuję trochę czasu by się wybudzić. A nawet często nawet na nogach jestem jak zombi.. dopiero kawa stawia mnie do pionu. Gdy egipskie ciemności za oknem po prostu jest to strasznie trudne.. tzn było!

11/21/2016

11/16/2016

Taylor w wersji mini

To drugi sweterek z gotowych projektów na Ravelry, z którym postanowiłam się zmierzyć. Bardzo mi się spodobał, bo nie za strojny ale też nie minimalistyczny , no i wydawało mi się ,że łatwy do zrobienia:)
Projekt jest na dorosłych, ale ja użyłam mniejszych drutów i cieńsza wełnę po prostu, rozmiarowo robiłam S i akurat wyszło na 7 latkę:) .. Z resztą doszłam do wniosku,że swetry dla 7 latki to świetny sposób na ćwiczenie, bo nie za mała robótka ani zbyt duża, by znużyć! Można pruć i szybko nadrobić..

11/10/2016

11/03/2016

10/22/2016

Pizza Jesienna z Ziemniakami i Jabłkiem

Uwielbiam  pizze! To jedno z tych dań, które nigdy się nie znudzi . Można  ją robić na milion sposobów i za każdym razem smakuje inaczej. Nie wiem dlaczego, ale pizza kojarzy mi się  właśnie z jesienią..
Taka pieczona w prawdziwym piecu, z trzaskającym ogniem… marzenie!
Pizza z ziemniakami , jabłkami i cebulką.. dlaczego nie?Choć oczywiście indywidualna interpretacja wskazana.

10/14/2016

Chipsy Dyniowe z Tymiankiem


Jesień już się na dobre rozgościła..
Coraz chłodniejsze poranki i wieczory, mgły nad polami… i dynie w każdym warzywniaku!
No nie powiem, ale ucieszyłam się bardzo widząc śliczne, pomarańczowe hokkaido w sklepie.
Od razu zagarnęłam trzy do koszyka…
Dopiero w domu przyszła refleksja( ech ta zachłanność), co ja z nich zrobię… zupa z dyni.. nuda.. ciasto? no ileż można…
Padło na chipsy, które robi się bardzo szybko… równie szybko znikają:)
To świetny pomysł na  przekąskę, albo dodatek do obiadu( zamiast ziemniaków np) można je także zaserwować na przyjęciu..
Po upieczeniu chipsy są delikatnie słodkawo orzechowe, a dodatek kaszki dodaje im chrupkości

10/12/2016

Intruz


Wyobraźcie sobie, że zaczynacie nowy etap życia. Kupujecie dom i kawałek ziemi, na którym chcecie stworzyć swój mały raj, oazę spokoju. Nadchodzi dzień, w którym się wprowadzacie.. to dopiero początek.. bo teraz czeka was ciężka praca, by wszystko wyglądało tak jak sobie wymarzyliście. Pełni energii, z pozytywnym nastawieniem zaczynacie nowy rozdział....

Na początku nic nie zapowiada tego co was czeka.. Jest fajnie! Oswajacie nową okolicę,  każde drzewo, nowe zapachy ..  Poznajecie sąsiadów. Oczywiście wzbudzacie ciekawość.. wszyscy zagadują.. jest sympatycznie... Myślisz normalnie bajka!Zaczynasz ogarniać swoją przestrzeń...
I potem nagle pojawia sie pierwszy zgrzyt.. dowiadujesz się, że komuś nic nie pasuje.. A to na pewno rzuciłaś za płot mięso, a to , a siamto.. na pewno zatrułaś ziemię... Osoba na początku wydawałoby się miła i otwarta.. ma coraz więcej pretensji o wszystko.  Oczywiście nie bezpośrednio, nie  po chamsku.. pełna kulturka, w końcu jesteśmy cywilizowani prawda? Zaczyna się podglądanie co robisz.. a to źle drzewka sadzisz, masz kompost.. szczury z niego przechodzą.. ponoć..  Próbujesz tłumaczyć,że nic z tych rzeczy, ale od razu zostajesz  zakrzyczana, więc jak to w  powiedzeniu.. "nie wchodź z chamem w dyskusję, bo najpierw cię sprowadzi do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem" ignorujesz...... potem słyszysz od innych ,że chamy się sprowadziły, bez kultury( to o tobie)  itp brednie na swój temat. Zaczynają się też donosy, pisanie skarg, wydzwanianie do odpowiednich instytucji.. przyjeżdżają ludzie od ochrony środowiska, bo ponoć zatruwasz ziemię..

donosy i podglądanie..  bo jednak ogromną ciekawość wzbudzasz.. choć ewidentnie intruz ma na ciebie alergię

Nie wierzyłam,że istnieją tacy ludzie! I podchody sąsiedzkie to wymysł starych komedii..
a jednak:)

Jaki jest więc sposób na delikwenta?
Najpierw trzeba wytyczyć granice.. bo nawet może się okazać,że stare są źle wytyczone...
A potem odgrodzić się murem.. odciąć całkowicie..  Oczywiście wiadomo, że intruz będzie zaglądał przez szparkę.. i usłyszysz nie raz jaka to jestes siaka i owaka...
Ale już  możesz normalnie oddychać w swoim ogrodzie.. powoli delektować się swoim azylem, swoim domem...

Trzymajcie kciuki kochane.. by płot powstał jak najszybciej.. tego lata wycieliśmy dużą sosnę, która była ostatnią przeszkodą przed jego postawieniem( rosła cetralnie na granicy od naszej strony..( oczywiście o nią tez była awantura i dopiero po lataniu ze sznureczkiem okazało się ,ze jednak sosna jest nasza ..oczywiscie my to wiedzielismy i nawet zgode mielismy..ale wscibiacz musial się wtrącać)

Ps. To nie jest tak, że tylko do ciebie intruz ma jakieś ale.. Temu typowi ludzi zawsze ktoś i coś przeszkadza.. także  jak my już go ignorowaliśmy, to znalazł sobie nowe ofiary:)


 
SPODOBAŁ CI SIĘ TEN TEKST? PROSZĘ PODZIEL SIĘ Z INNYMI!!

10/08/2016

Kobiety

Babka moja , ta ze wsi miała gromadkę dzieci.. mieszkała na południowym wschodzie  Polski. Za Rzeszowem... Mąż jej pracował na śląsku..jak w tamtych czasach bywało. Zostawała więc ta moja biedna babcia z gromadą dzieci, gospodarstwem, polem do obrobienia.. i jeszcze robiła zastrzyki( nie wiem czy była wykwalifikowaną pielęgniarką..) matka jej.. czyli moja prababcia była akuszerką..
Moja miastowa babka, miała lepiej.. męża na miejscu, wygodne miejskie życie też gromadę dzieci.. ale ani krowy, ani kur ani świń do zaopiekowania.. za to zajmowała się krawiectwem.. pomiędzy czasem na lepieniem setek pierogów dla 5 chłopa, szyła miastowym paniom kreacje... haftowała serwety, szydełkowała obrusy( straciła na tym oczy swoją drogą.. to ta co mnie szydełkować nauczyła).
Ale wróćmy do mojej babki ze wsi, choć tej miastowej nie ujmuję, bo z tego co mi opowiadała to dużo w życiu przeszła i w czasie wojny i w ogóle... to jednak moja babka z zapyziałej wsi , gdzieś na końcu świata była prawdziwą  siłaczką...
Gdy sobie zwizualizuję to chałupę palona piecem, lodowatą wodę ze studni, robienie masła, pieczenie chleba, ciężką pracę w polu i kilometry do przejscia do jakiejkolwiek cywilizacji.. 5 dzieci,o elektrycznosci, ktora dotarla pod koniec jej zycia....juz nie wspominam nawet

To wybaczcie, ale krew mnie zalewa gdy wspolczesne kobiety płaczą,że muszą iść do pracy, że robią dwa etaty.. ten w robocie i ten w domu( z pralkami , zmywarkami, odkurzaczami, pieluchami jednorazowymi, kuchenkami indukcyjnymi, lub zwyklymi gazowymi, cieplymi  kaloryferami i woda z kranu), a ich dzieci w tym czasie bezpiecznie spędzają czas zaopiekowane i nakarmione w przedszkolach czy żłobkach... Ze feministki im zrobiły  niedźwiedzią przysługę.. bo one teraz biedne są zagubione.. bo musza JAK FACECI pracowac tyle samo i zagubiły swą kobiecość...

taka moja konkluzja.. idz narabac drewna do pieca, przynies wode ze studni, ubij maslo, upiecz chleb.. przygotuj posilek dla 5 dzieci, a potem o swicie idz w pole... po powrocie zrob pranie na tarze.. ah przynies jeszcze wody ze studni.. zapomnialam jeszcze o oborze, ktora trzeba posprzątać, krowe przeciez trzeba wydoic... a jak w ogrodzie nie zrobisz, to warzyw mieć nie będziesz..

A potem pomyśl przez chwilę... czy nam się przypadkiem w dupie nie poprzewracało?


( wpis zainspirowany pewną dyskusją)


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN TEKST? PROSZĘ PODZIEL SIĘ Z INNYMI!!

9/28/2016

"Zaopiekuj się swoim ciałem, to jedyne miejsce gdzie możesz żyć" : 1/12 oddech

Ostatnio taki cytat przewinął mi się przed oczami na którejś społecznościówce. No cóż w sedno! A ponieważ mija właśnie rok od kiedy usłyszałam diagnozę, a i zaczyna się kolejny rok numerologiczny, to postanowiłam wprowadzić w swoje życie małe wyzwanie. 12/12 Czyli 12 dobrych nawyków w 12 miesięcy, ku polepszeniu swojego życia. Małymi kroczkami, po jednym nawyku na 4 tygodnie. Jeśli macie ochotę się przyłączyć, to wystarczy śledzić moje wpisy na ten temat i po prostu wdrożyć to u siebie.

9/21/2016

Papryka Faszerowana Kaszą Jaglaną i Bakłażanem


Ta wersja  powstała zupełnie przypadkowo. W czasie dyskusji o kaszy jaglanej, któraś ze znajomych rzuciła hasło, że robiła z nią faszerowane papryki. Pomyślałam , że to świetny pomysł. Reszta to wszystko co miałam pod ręką. Warto wypróbować zwłaszcza, że niedługo sezon się skończy.
Dla mnie ten przepis jest idealny, bo zawiera wszystko to co uwielbiam. Bakłażana kocham w każdej postaci. Do tego śródziemnomorska nuta w postaci rozmarynu, czosnek.. no i jaglana:) Tylko kilka składników a wychodzi mocno aromatyczne danie, jakże różne od klasycznych papryk faszerowanych ryżem, mielonym  i grzybami..

9/13/2016

Konfitura z Czerwonej Cebuli

Przepis ten pochodzi z jakiegoś archiwalnego numeru czasopisma Elle, który namiętnie kupowałam jako nastolatka..  Wtedy jeszcze jako mięsożerca dodawałam konfiturę jako dodatek do mięs. Teraz szamam na kanapkach, dodaję wszędzie tam gdzie akurat mam ochotę. Gdy ostatnio zrobiłam starsza córka podjadała ot tak sote.. bo taka cebulka jest super! Robi się szybko i można przechowywać w lodówce zamknięte w słoiczku.. warto mieć mały zapasik:) Można ją przygotować z różnymi dodatkami.. np przyprawami korzennymi, albo z winem lub mocniejszym alkoholem.. To zależy jaki efekt chcemy uzyskać. Podaję przepis na wersję podstawową, taką  która robię na co dzień.. z przyprawami korzennymi robię w zimie przed świętami, z odrobiną koniaku jest na prawdę wyśmienita.

9/07/2016

Figi z Kozim Serem i Pistacjami


Te egzotyczne owoce stają się  u nas coraz  bardziej popularne. Cena nie zwala z nóg (  kupiłam po 99gr/ szt). Sezon na nie właśnie się zaczyna, więc warto to wykorzystać.
Można jeść je surowe, zapiekane, grillowane… z różnymi dodatkami.. na słodko na słono…na ostro…
Robi się je szybko, więc to świetny patent na przekąskę..

8/19/2016

ZALP Czyli mój pierwszy bezszwowy

Po dwóch latach dziergania poduch, kominów, szalików a nawet bieżnika, w końcu przyszedł czas rzucić się na głęboką wodę. Pisałam Wam tutaj, że powoli przesiadam się na druty..
Nie rezygnuję z szydełka, uwielbiam je, ale mocno mnie ograniczało.. Poza tym w momencie gdy nagle wszyscy dziergają kosze i dywany ze sznura przestało to być inspirujące:) To było wyzwanie 4 lata!? temu. Teraz gdzie się nie obejrzysz.. szydełko i sznur.. nuuuda.

Miałam ambitny plan,że od razu zacznę od wymyślenia własnego swetra hahaha..  No cóż, poległam!
Poszłam po rozum do głowy i stwierdziłam, że jak już mam się nauczyć porządnie, to od doświadczonych.  Na  mój pierwszy raz wybrałam "prosty" sweterek ZALP. Zrozumiałam pierwsze kilka rzędów, a potem moja wyobraźnia okazało się zbyt ograniczona:). No nie potrafiłam ogarnąć .. rzuciłam projekt w kąt na pół roku. W końcu zdesperowana poprosiłam o pomoc doświadczoną dziewiarkę:) . Dzięki Maji, która była bardzo cierpliwa i pomocna, udało mi się zrozumieć o co chodzi. Akurat trafiłam na projektantkę, która ma dosyć specyficzny styl opisywania wzorów. Ale gdy już załapałam to poszło gładko. Zaczęłam w styczniu, by spruć prawie cały sweterek i zacząć od nowa...

O ile góra  w projekcie bardzo mi się podoba, to już dół nie do końca.. w oryginale na plecach zwisa dziwny wór.... widać to wyraźniej  realizacjach innych ludzi tutaj
a mi zależało, by sweter był po prostu ładnie dopasowany.  I chyba mi się udało:) Jestem mega zadowolona. Zrobiłam też inną długość rękawów. Moją ulubioną. Tak wywijam wszystkie swetry, teraz nie muszę:)


Sweter wydziergałam z  baby merino drops. Jest bardzo ciepły. Idealny na wieczory pod koniec lata, i początek jesieni:)


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN TEKST? PROSZĘ PODZIEL SIĘ Z INNYMI!!

8/09/2016

Wakacyjny luz


Zniknęłam ze świata internetowego, no prawie.. Wakacyjny tryb mnie tak rozleniwił, że skupiłam się na tym co tu i teraz...
Delektuję się więc porankami w ogrodzie, piskiem dzieciaków, prostymi letnimi posiłkami.. bez spiny,że muszę, szybko...
Spędziliśmy fantastyczne 2 tyg. nad Bałtykiem. Pogoda nam dopisała, choć w reszcie kraju  grzmiało i lało..  Fajna ciepła woda nas zaskoczyła. Mój miłośnik gór  nie chciał wyjeżdżać i w końcu nie marudził na piach i wiatr.. a dzieciaki zachwycone. Najmłodsza stwierdziła, że "ocha ozie".
Po urlopie zostały tylko zdjęcia , wspomnienia i porządnie wypoczęty organizm.
Muszę się zebrać w sobie i zacząć tu bywać , bo mam kilka rzeczy do pokazania:)
 
SPODOBAŁ CI SIĘ TEN TEKST? PROSZĘ PODZIEL SIĘ Z INNYMI!!

6/08/2016

Wegański Gulasz z Czekoladą


Pierwowzorem był gulasz wołowy, którym raczę domowników. Chciałam jednak coś dla siebie takiego wegańskiego.. sycącego, coś na ząb. Niech Was to nie zmyli obecność czekolady, bo to nie deser:) Czekolada nadaje trochę wytrawności i będzie kropką nad i…Powiem tylko,że robiłam go już chyba 4 razy i dopiero ostatnio udało mi się obfocić resztkę:) wszyscy się dosysają do garnka i nie ma szans, żeby zostało na drugi dzień:P

6/02/2016

Dzieckiem Być






Wczorajszy Dzień Dziecka skłonił mnie do refleksji. Ile w każdym z nas z niego zostało?
Czy potrafimy jeszcze biegać po deszczu..


Dreptać boso po trawie..




Zachwycać się zapachem kwiatów.. ( całym sobą)


 Gonić za tęczą...



Próbować nowego..


korzystać z okazjii....


kochać bezwarunkowo..


tego wszystkiego Wam życzę  z okazji Dnia Dziecka. ( spóźnione, bo padłam przy usypianiu najmłodszej.. jak dziecko haha)


 
SPODOBAŁ CI SIĘ TEN TEKST? PROSZĘ PODZIEL SIĘ Z INNYMI!!

5/24/2016

Chłodnik Wegański Odrobinę Egzotyczny

Pogoda w tym roku nam dopisuje. Dawno  nie było tak wakacyjnej aury już w maju. Ostatnie dni wręcz upał. Zasłaniam okna, piję wodę z cytryną, miętą , melisą iomijam kuchnię z daleka..

W takie dni człowiek nie myśli o jedzeniu. Ale coś zjeść trzeba. Coś co lekko nasyci, schłodzi i nawilży organizm. Chłodnik! Ten, który proponuję lekko egzotyczny z dodatkiem mleka kokosowego. Ale jeśli nie przepadacie, można dodać jakiekolwiek „mleko” roślinne. Sojowe, ryżowe.. byle by nie było słodkie. Świeża melisa i mięta delikatnie podkreślą smak. Można wcześniej ugotować ziemniaki i schłodzić. Dzięki nim chłodnik jest bardziej treściwy. A jeśli użyjemy produktów prosto z lodówki, to od razu można podawać.

5/23/2016

5/19/2016

Pięciu nieudanych, czyli o akceptacji


Moja prawie 7 latka we wrześniu poszła do szkolnej "0-ówki". I się zaczęło! Pamiętacie ten głupi wiek, gdy nagle tworzą się grupki.. jesteśmy  my i tamci.. i tamci są bee, a my najlepsi.  Nie wiem jak to jest u chłopców, ale u dziewczynek to bardzo bardzo niefajny okres. Powiem szczerze.. dziewczynki w wieku wczesnoszkolnym potrafią być naprawdę wredne!

5/17/2016

Tulipany


Uwielbiam tulipany! To moje ulubione kwiaty były.. były, bo odkąd mam ogród... to co chwila  któreś są moje ulubione:) Więc od wczesnej wiosny królują tulipany, potem szafirki.. w tym roku dołączyły czosnki.... itp itd:P

5/04/2016

W maju ...

Kurka blaszka trochę mnie tu nie było! Zachłysnęłam się kwitnącymi kwiatkami, przesadzaniem i wąchaniem ziemi... porwałam trochę pokrzyw i  mniszka do koktajli i nie mogłam się doczekać tego ciepełka wiosennego.. I się doczekałam!

4/21/2016

Burgery Jaglano Buraczane


Przyszła wiosna, zaczęłam akcję odchudzania mojej drugiej połówki. Ponieważ osobnik to bardzo mięsożerny , nie mogłam zacząć od zbyt dużego szoku.. na obiad zrobiłam więc kotlety..
Padło na burgery jaglane z burakami, które pokazała vegelicious. Przepis pochodzi z książki „Color me Vegan”.

Dlaczego właśnie te? Bo uwielbiam buraki i akurat kupiłam ostatnio kilka. Powiem tylko tak… te burgery na pewno będą często u mnie na stole. Są przepyszne. Można je zrobić z innymi warzywami, można zabrać je do pracy zamiast kanapki…  Są bardzo sycące  i odżywcze.

4/15/2016

Pęczotto z Szparagami

Pamiętacie smak pierwszej wiosennej kanapki z ogórkiem lub rzodkiewką? Czekało się na nią cały rok, bo tylko na wiosnę smakowała tak wyjątkowo. Była zapowiedzią ciepłych wieczorów, zapachu koszonej trawy i beztroski…
Dzisiaj ogórki dostępne są cały rok, jak i rzodkiewki..mają mdły, wodnisty smak.. ba rzodkiewki już nawet nie szczypią w język… są namiastką? nie.. dla mnie są przyzwoleniem na bylejakość, byle szybko, byle tanio.. dzisiaj zimowy ogórek czy pęczek rzodkiewki kosztuje tyle samo co sezonowy.. jest dostępny dla wszystkich….  w każdym sklepie…. o każdej porze roku…
Dlatego przestały być symbolem pierwszych wiosennych wspomnień smakowych.. zastąpiły je szparagi…
To na nie czekam teraz cały rok, to tylko na przełomie kwietnia maja smakują najlepiej… To z nimi kojarzy mi się wiosna!

4/13/2016

Kraj ludzi niemyślących

Popełniłam tu już kilka wpisów w których sugerowałam, że ciężko nam przychodzi  samodzielne myślenie. Że z wygody czy tumiwisizmu idziemy po najniższej linii oporu i kupujemy  papkę, którą odgórnie nam serwują.
No cóż.. z ostatnich wydarzeń wynika, że nasze władze mają dokładnie takie samo zdanie o swoich obywatelach. Ludzie myśleć samodzielnie nie potrafią, my za nich będziemy myśleć i decydować... Zazwyczaj mało mnie interesuje polityka, nie lubię burzliwych dyskusji przy grillach, że oni tacy i owacy...
Ale powiem szczerze, że nawet mnie ruszyło. Może dlatego ,że jestem mamą trzech dziewczyn przed którymi całe kobiece życie z jego blaskami i cieniami.
Nie wiem, może władza za wszelką cenę dąży do zwiększenia liczby narodzin, nie są pewni czy 500+ na zachętę się sprawdzi, więc wymyślili, że oni zdecydują za kobiety, że mają rodzić. Mają rodzić dzieci z gwałtów, dzieci ciężko upośledzone. Byle tylko móc się pochwalić, że za ich kadencji odnotowano wyż demograficzny?
Nic innego do głowy mi nie przychodzi, bo nie wierzę,że można być tak bezdusznym, bez minimum jakiejkolwiek empatii  dla matek, dla kobiet, dla młodych dziewczyn i ich życia..
Że można je traktować jak bezmyślne, bezwolne idiotki, które w momencie zapłodnienia przestają być wolnym człowiekiem, a jedynie maszynką do rodzenia dzieci..

Powiem wam,że coś w tym  jednak jest.. gdy byłam w ciąży, nagle mój brzuch stał się własnością publiczną..
Obce  osoby bez żenady , bez żadnego pytania nagle zaczęły go obmacywać! Zazwyczaj było to tak zaskakujące,że nawet nie zdążyłam zszokowana zareagować. A mnie aż ciarki obrzydzenia ogarniały ,że ktoś bez pozwolenia przekracza moją strefę intymną, narusza moje granice i bez żadnego zażenowania kładzie mi swoje łapska na moim ciele. Mój mąż się śmiał ,że przecież teraz  to każdy może bo to dobro ogółu... Serio?  A gdybym ja nagle podeszła do kogoś i złapała za krocze, piersi , albo tyłek? To byłoby molestowanie.. i spotkałoby się z oburzeniem.. Dlaczego więc w momencie zajścia w ciąże, nagle tracimy prawo do intymności, stajemy się  jedynie brzuchem, ? To się  tak zaczyna, od niewinnego macanka... potem jakiś fanatyk stwierdza, że masz za wszelką cenę urodzić, nawet jeśli zgwałciło cię 5 pijanych bydlaków, masz za wszelką cenę donosić, nawet jeśli miałabyś od tego stracić własne życie.. 
Od kilku dni się zastanawiam co czeka moje córki w tym kraju. I niestety nie są to pozytywne myśli.
Cały czas mam nadzieję,że to jakiś kiepski żart...


 
SPODOBAŁ CI SIĘ TEN TEKST? PROSZĘ PODZIEL SIĘ Z INNYMI!!

3/26/2016

3/23/2016

O krainie mlekiem płynącej


Gdy pierwszy raz miałam zostać mamą, oczywistym było,że będę karmić piersią. Nie miałam o tym zielonego pojęcia. Nie wiedziałam np,że trzeba bardzo uważać na piersi, aby ich nie zawiało, ani na to co się je, bo odbije się to na samopoczuciu maluszka.. o skazie białkowej usłyszałam pierwszy raz, gdy zszokowana pielęgniarka w szpitalu prawie wyrwała mi opakowanie jogurtu, które łapczywie pochłaniałam po porodzie..