11/26/2015

Święta idealne



Pochodzę z dużej rodziny. Choć rodzonego mam jednego brata, to kuzynostwa  całkiem sporo. A co za tym idzie i wujków i ciotek. Gdy żyła moja babcia, a ja byłam pacholęciem, trzymała całą rodzinę w garści. Była silną kobietą. W końcu wychować czterech chłopa, to trudna sztuka. A wyżywić?
W każdym bądź razie święta cała rodzina spędzała u babci.



Synowe, uwijały się w kuchni, by pomóc gospodyni.. do wykarmienia było sporo ( 4 chłopa, 4 synowe, babcia i  9 wnucząt). Uszka i pierogi były produkowane po kilkaset sztuk. Któregoś roku, kucharki schowały uszka do lodówki, a goście byli tak głodni,że nikt nie zauważył,że o nich zapomniano i w barszczu ich nie ma:)  Dopiero po Wigilii , ktoś zapytał ..
Potem co roku , przed rozpoczęciem kolacji, zawsze znalazł się ktoś, kto upominał, by tym razem o uszkach nie zapomnieć...  Babcia mając tyle wnuczą , zawsze przygotowywała słodkie pierogi. Mając na uwadze,że dzieci nie przepadają za frykasami dorosłych. Były więc pierogi z jabłkiem prażonym i z słodkim serem. I obowiązkowo 12 dań. Po posiłku  liczenie, czy aby na pewno 12. Wszyscy 4 bracia byli muzykami , dziadek o to zadbał. Więc sobie wyobraźcie, co się działo. Po kolacji był czas prezentów i kolęd. Kolędy śpiewane na kilka głosów..bajka. Zdarzało się,ze gdy byłam starsza, to musiałam  coś zagrać na skrzypcach. Czego szczerze nie cierpiałam:). Oczywiście najbardziej oczekiwane były prezenty.  Dzieci dostawały  je od rodziców, czekały sobie pod choinką, więc każde dostawało po jednym . A potem następował najważniejszy moment.. Babcia przychodziła z wielkim workiem. Jak sroki się zbiegaliśmy, siadaliśmy w  jej nogach i z błyszczącymi oczyma każde czekało na swoją kolej. Zabijcie mnie..nie pamiętam,żadnego prezentu  Bożonarodzeniowego z dzieciństwa.. Ale z łezką w oku wspominam ten worek i to jak babcia wyciągała z niego drobiazgi. Jakieś odpustowe duperelki, malutkie. Ale najcenniejsze.
Gdy emocje opadały, wszyscy szli na pasterkę, by potem rozejść się do siebie i wrócić następnego dnia na Bożonarodzeniowy obiad.

Wszystko co zostaje na lata , to zapachy, smaki i emocje.. i to próbuje przekazać swoim córkom. Choć oczywiście idziemy z duchem czasu i mamy swoje małe rytuały..ale o tym następnym razem.

A Wy jakie macie najpiękniejsze wspomnienia świąteczne?




SPODOBAŁ CI SIĘ TEN TEKST? PROSZĘ PODZIEL SIĘ Z INNYMI!!

7 komentarzy:

  1. ech, wigilie u babci, gdzie tyle osób siedziało, gdzie gwar był i .... tyle z tych osób już brak

    OdpowiedzUsuń
  2. z dzieciństwa najmilej wspominam te wigilie kiedy pojechaliśmy na święta do babci jednej albo drugiej - wtedy było dużo ludzi przy stole, dużo czasu dla najbliższych ale prezentów z tamtych wigilii wcale nie pamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli głównie pamiętamy ten gwar właśnie, to podekscytowanie, krzątaninę, ludzi.. atmosferę!
      Właśnie wymyłam okna na dole i zawiesiłam lampki w oknach.. dziewczyny będą miały niespodziankę po powrocie ze szkoły.. czas rozpocząć przygotowania:)

      Usuń
  3. Nigdy nie miałam okazji uczestniczyć w takiej Wigilii, moi rodzice wyprowadzili się od dziadków na drugi koniec Polski, więc zawsze ten czas spędzaliśmy we 4: mama, tata, ja i brat. Teraz, gdy wyszłam za mąż Wigilię spędzamy na zmianę albo u moich rodziców albo u teściów. I dopiero teraz czuję, co to są prawdziwe święta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie odwrotnie. wyjechałam z rodzinnego miasta, gdzie została caluteńka rodzina. Rodzina mojego P jest mała, więc święta są w wąskim gronie. Nadrabiamy jednak w 2 dzień swiąt, staram się zapraszac znajomych,żeby już na luzie posiedzieć.. w tamtym roku , się wyłamałam, bo pojawiła się Zu.

      Usuń
  4. Mam identyczne jak Twoje, dużo rodzeństwa moich rodziców tylko tam inny skład 1 brat i 3 siostry :) liczba wnucząt się zgadza a ja miałam jedną siostrę :) a zimy były tak bajeczne, że na pasterkę jeździło się saniami ;)

    OdpowiedzUsuń

Proszę w komentarzach nie dodawać linków, będą traktowane jako spam