1/07/2014

2014

Na  blogach podsumowania, postanowienia, lub przeciwnie..krytyka noworocznych postanowień:)
Jakoś nigdy mnie nie ciągnęło do robienia postanowień noworocznych. Dla mnie początkiem roku od zawsze  był wrzesień..tak jest i teraz gdy dzieci poszły do szkoły i przedszkola...
To wtedy po intensywnej wiośnie i lecie przychodzi czas na zwolnienie tępa, wyznaczenie rytmu dnia i tygodni.. na układanie, segregowanie na introspekcje...
W nowy rok lubię za to wyszukiwać cytatów..które nadałyby tor moim działaniom... Jak to mawia moja znajoma.. jesienią jestem jak przyczajony tygrys, który szykuje się do skoku:).. no cóż..coś w tym jest hahaa...
Ponad rok temu  natknęłam się na to:

" Najgłębszym sekretem jest to, że życie nie polega na odkrywaniu tylko na tworzeniu. Nie odkrywasz siebie, tylko tworzysz siebie. W związku z tym  nie staraj się dowiedzieć kim jesteś, staraj się dowiedzieć kim chcesz być"
Neale Donald Walsh


I pozostaje to moim cytatem na kolejny rok. Ten cytat daje mi kopa do działania.. nie potrzebuję postanawiać..tylko zaczynam działać. Z dnia na dzień.. co zabawne ..tak mnie dopinguje..że po prostu działam..
a ponieważ działam.. to pokazuje moje pierwsze zmagania z drutami...( do tej pory królowało szydełko) teraz dołączą druty...



i kilka spostrzeżeń:
na drutach robi się fajnie.. robótka wychodzi mniej mięsista niż na szydełku.. ale dzięki temu potrzeba mniej wełny ( ekonomiczniej)
robię tak luźno, że potrzebuję drutów o numer mniejszych od sugerowanych..
minusy: trzeba uważać na oczka.. spadają.. nie do pomyślenia dla szydełka haha. Nie można sobie ot tak rzucić robótki na kanapę..bo będzie tragedia:P( trudno było mi się przestawić)
na razie robię prostą rzecz..poszewkę na poduchę, ale mam ambicje na jakieś swetry( właśnie dlatego przesiadam się na druty.. na szydełku wszystko za "ciężkie"a w firankach nie lubię chodzić:P)

ps. wyrobiłam przez rok nawyk robienia zdjęć i trudno mi się odzwyczaić..co chwila łapię się na myśleniu,że pstryknęłabym i wrzuciła na bloga:)



7 komentarzy:

  1. Kiedyś sporo robiłam na drutach teraz wolę szydełko, bo szybciej mam efekty :-)
    Co do postanowień to ja je lubię i robię. Nawet gdybym miała ich nie dotrzymać, to w podświadomości gdzieś są i wierzę, że kierują moim działaniem. Może warto zamiast "postanowienie" nazwać je "noworoczne marzenie" i już robi się pozytywniej :-)
    Wszystkiego dobrego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie no szydełko i akcesoria do domu to podstawa..ale właśnie mi się garderoby chce...marzy mi się taki gruby golf w fantazyjne warkocze np..
      wiesz postanowienia czy to noworoczne czy jakiekolwiek inne nie wzbudzają we mnie niechęci..po prostu NowyRok dla mnie jest zwyklym dniem, w dodatku zazwyczaj jestem umęczona świętami i imprezami... ale jesień..., poczatek roku szkolnego..ja wtedy dostaje powera by coś zmieniać( z resztą od 1października rozpoczyna się rok numerologiczny i chyba to bardziej do mnie przemawia:)
      wszystkiego dobrego KAsiu mało cię na HoA ostatnio

      Usuń
  2. najgorsze to rzucanie w kąt- spadają i uciekają Bóg wie gdzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jaksię ma jeszcze ciekawską 4latke w domu...masakra!

      Usuń
  3. Ostatnio, tez drutuję, po 16 latach niedrutowania mam wielki come back druciany, i też oczywiście warkocze bo te uwielbiam wielce !
    Piękny ten wzorek :), a nic na kanapie nie mogę porzucić, bo moje koty tylko czekają na porzucony kłębek :)
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś się święci..dzierganie wraca do łask:)
      wzorek pochodzi z tej ksiązki( znalazłam w sieci,wystarczy klliknac w zdjęcie,wybrać najwiekszy rozmiar i mozna sobie wydrukować.jakość nie najlepsza,ale wystarczy:
      http://www.liveinternet.ru/users/4153190/post269651889/)

      z kotami gorzej..malej jeszcze mozna wytłumaczyć hihi ale koty!
      pozdrawiam!

      Usuń
  4. O, druty. I słowo pisane :)
    Fajnie, może znowu zacznę do Ciebie zaglądać :)

    Jako była nałogowa druciara patrzę na drutowane robótki z ogromnym sentymentem. Całe studia nie rozstawałam się z drutami, drutowalam na korytarzu, na wykładach pod ławką, na przystanku, w pociągu, w górach w schronisku - i wszędzie tam, gdzie było nudno albo wystarczyło słuchać i patrzeć (tak, tak, dziergałam nie patrząc na druty), a ręce w tym czasie mogły być gdzie indziej ;-)
    Po studiach rzuciłam zaczęty sweter i nie wróciłam już nigdy. Wełnę rozdałam. Teraz stosunkowo rzadko widzi się druty, szydełko króluje.
    A ja jednak wolę miękkość drutowej dzianiny, szydełko mi się tak bardziej "sznurkowato" kojarzy.

    Moja rada - w 'trudnych' warunkach najlepiej sprawdzają się druty na żyłce. Można oczka zsunąć na środek żyłki i rzucić gdziekolwiek, mniejsze ryzyko, że się zsuną i polecą. Łatwiej też upchnąć robótkę w torebce, plecaku, nawet w kieszeni, w razie potrzeby.

    Pozdrówki :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę w komentarzach nie dodawać linków, będą traktowane jako spam