12/09/2011

Grudniowo

Nagle zaczął się grudzień. Odkryłyśmy to pierwszego, gdy w okolicy była zapowiedziana przerwa w dostawie prądu.. postanowiłyśmy ,że czas zacząć przygotowania do świąt... pomimo mało świątecznej aury za oknem... wyjęłam kilka szydełkowych śnieżynek, zrobionych jeszcze w czerwcu..



zawiesiłam je w oknie balkonowym, jeszcze kolejne muszę usztywnić i zawiesić. Potem wzięłyśmy się za malowanie szyszek, cały dom w brokacie :)
zmajstrowałam bombkę  na szydełku (na razie jedną, ale jeszcze kilka dorzucę)


zorganizowałyśmy na szybko "wieniec" adwentowy.. z mchu, szyszek, mini gałązeczek świerkowych( takie skarby mam koło domu:)





a potem przyszła cudna paczuszka od Oliwki  na wymianę mikołajkową..z takimi cudeńkami..



 To dopiero początek ubierania domu... ale  jakoś tak się fajniej zrobiło ( zwłaszcza jak wieczorem zapalam świece).  Jeszcze tylko zapach pierniczków.. i wpadniemy w wir świątecznego nastroju...

A jeszcze mała zajawka mojego ostatniego dziergadełka..




ps. Dziewczyny z wymiany mikołajkowej, proszę prześlijcie mi zdjęcia Waszych ozdób.. chciałabym podsumować wymianę:)

11/30/2011

kominoholizm?

Miałam już nie dziergać otulaczy.. cha cha.. i co?
no i letnia bluzeczka coś mi nie szła, na sweterek dla małej zabrakło wełenki.. a jeszcze mi moteczek moherku został, więc usiadłam i samo jakoś tak się zaczęło robić... wyszedł komin







 Komin zrobiony z wełny angora de lux firmy Yarnart, szydełko nr 4, wzór kombinowany :)
A wczoraj wieczorem machnęłam komin dla znajomej, której spodobał się mój szal....








Komin z 4 motków wełny drops ESKIMO, szydełko nr 10

wełenki mi nowe przyjechały, zaczynam 3 nowe chusty:)

11/21/2011

Gotowa na zimę

Już jestem gotowa na zimę, nie straszne mi mrozy( choć coś nie chcę przyjść).. doszły guziole z allegro i szalik gotowy.. Postanowiłam,że w tym roku już koniec z szalikami...
A z tego jestem wyjątkowo zadowolona..zrobiony ze starego szalika, wełnę kupiłam z 8 lat temu.. szydełko numer 12!







ach no i jeszcze zrobiłam dla znajomej chustę( według wzoru tej szmaragdowej) tylko z bardziej falbaniastym wykończeniem... z genialnego moherku  ANGORA RAM . Włóczka jest mięciutka i bardzo wydajna..


I to by było na tyle:) Oczywiście już się robią kolejne rzeczy.. Przypominam też o wymianie mikołajkowej!!

11/09/2011

monotematycznie


 Monotematycznie, bo znowu komin, znowu moherek i znowu szarości.. ale się oprzeć nie mogłam.. Trochę się nad nim umęczyłam.. nie mogłam skończyć..ale w końcu jest:)
cieniutka nitka , dzięki motywowi puszysty i cieplutki..






Jeszcze Was tylko zarzucę ostatnim szalikiem, który się robi.. i koniec  w tym roku z otulaczami na szyję...



11/04/2011

Komin, moherki i kolor

Natchniona Majowymi moherkami, polazłam do e-dziewiarki i przepadłam..
No nie mogłam się oprzeć temu kolorkowi... w sklepie opisany jako turkus, ale dla mnie to bardziej szmaragd jest..
komin wyszedł mega gruby, (choć niteczka cieniutka ), mięciutki i baaaardzo ciepły..





Kolejny się robi.. taki bardziej koronkowy:)

10/10/2011

Zupa cebulowa na rozgrzanie

 W końcu się ochłodziło! Może to niektórych zdziwi ,ale ja naprawdę zastanawiałam się ostatnio, co ci ludzie tak marudzą na tegoroczne lato. Po ulewach i powodzi jaka nawiedziła nasza wieś w lipcu, nie  widziałam deszczu przez ponad 2 miesiące.. Tylko słońce słońce i słońce.. i patelnia i upał..czasami coś tam pokropiło przez 5 minut..
Ja naprawdę z utęsknieniem czekałam na jesień, na chłodne poranki, na mgły.. i się doczekałam!!
ha i zamierzam to uczcić zupą cebulową.. moi ją uwielbiają( nawet niemąż , który zup nie jada z reguły). Zdjęcia kopiuję z mojego starego bloga:)
smacznego!!!


SKŁADNIKI:
4-5 duże cebule,oliwa z oliwek, trochę masła, 1l bulionu ( może byc z kostki) , trochę mąki, bagietka , starty żółty ser,( ew szklanka półwytrawnego białego wina).

PRZYGOTOWANIE:
Cebule kroimy na piórka, rozgrzewamy na patelni oliwę z masłem.
Cebule podsmażamy do zeszklenia, a następnie opruszamy mąką.( w wersji z winem, po zeszkleniu zalewamy winem i delikatnie odparowujemy, następnie opruszamy mąką)


Przekładamy do garnka i zalewamy bulionem. Gotujemy 15 min na wolnym ogniu. Miksujemy na "zupę krem" ( można też zrobic wersję bez miksowania).
Bagietkę kroimy na małe kanapeczki , rumienimy na suchej patelni.
Zupę podajemy z grzankami posypanymi żółtym serem.





ps. a w sklepie CRAFTOWNIA do 31 października trwa wielka promocja 50% rabat  dla czytelników bloga na hasło : jesien 


10/06/2011

9/27/2011

Słodka tarta dyniowo korzenna

Wracając jednak do klimatów jesiennych...
Choć za oknem słońce jak w środku lata:)
W weekend dynia, którą jakiś czas temu kupiłam, w końcu się doczekała.. i w rytm Vivaldiego zrobiłam jej małe harakiri ...
Była zupa dyniowa( przepisu nie podaje, bo chyba każdy zna) i wielka improwizacja, tarta z dyni..
Przepis podaje, choć jak zwykle u mnie wszystko na oko i co mam pod ręką...


Tarta dyniowo korzenna:
ciasto:
250g mąki
125g cukru
125g masła
3 żółtka
żółtka z cukrem utrzeć , dodać mąkę i pokrojone masełko..wygnieść , wykleić dużą formę na tartę i włożyć do lodówki na 15 min. Następnie podpiec ok 15-20 min w piekarniku w 200 C.

Masa dyniowa:
ok 1kg dyni ( dwie wersje :1)pokroić i upiec w piekarniku ok 40 min zmiksować, :2)dla leniwych (ja tak robiłam) zetrzeć na tarce na grubych oczkach, podsmażać na łyżce masła) i do smażącej się dyni dodajemy według uznania:
posiekane orzechy, migdały, figi, rodzynki..co tam kto ma w szafce..
ok szklankę cukru, lub miodu( to też według uznania.. jak kto lubi słodko)
cynamon, kardamon, zmielone goździki , można odrobinę imbiru...( albo przyprawę do grzańca o!)
startą skórkę z 2 cytryn ( wcześniej wyszorowana i sparzona)
można też dać trochę soku z cytryny,żeby przełamać słodki smak:)
Tutaj generalnie dowolna improwizacja mile widziana...

wszystko to sobie smażymy ,aż sok odparuje a masa zgęstnieje...
wykładamy na podpieczone ciasto i pieczemy jeszcze jakieś 40 min ..
smacznego!





Nie mogłam się zdecydować na zdjęcie:P

Dodam tylko ,że ta masa dyniowa jest tak pyszna,że moja młodsza z patelni wyjadała na ciepło..., a potem wpierdzielała ciasto ,aż się jej uszy trzęsły..

9/23/2011

Mała rzecz a cieszy

Próbujemy pomalutku doprowadzić nasz mały skrawek ziemi do stanu używalności. Kopiemy, wyciągamy dziwne rzeczy , cegły, zbrojenia, śmieci....( kto się budował, ten wie o czym pisze)
Kiedyś będzie ogród i trawnik będzie.. na razie wiosną była łąka maków, potem rumianków, potem zostały same chwasty.. z perzem na czele( tfuj)..
Ale działamy! Tam gdzie oczyszczone posadziliśmy gorczycę na poplon.. gdzieniegdzie jakieś roślinki, sadzonki.. a ja debiutuje z warzywkami:)
Oczywiście znaleźli się i sceptycy..ale mam to w nosie.. nic bardziej nie cieszy jak ekscytacja dziecka, gdy może zerwać własną fasolkę.. a jak smakuje swoja sałata.. mniam....
dzisiaj zrobiłyśmy sobie małą ucztę!
"ogródek" nam dostarczył: botwinkę, sałatę, rzeżuchę, mini rzodkiewki , melisę, miętę  i fasolkę szparagową:) na późną jesień już się zieleni roszponka , koperek i szczypiorek.. kto powiedział ,że nowalijki mogą być tylko wiosną:)




9/20/2011

Gdy lato odchodzi

 Bierze mnie od razu na szaliki.Owijałabym się i owijała...
W tamtym roku niby sobie wydziergałam..ale poszedł do koleżanki.. a potem posypały się zamówienia i jak ten szewc co bez butów, ja zostałam bez szalika...
W tym roku mam plan ... zaczynam od takiego na teraz, z bawełny.. w którym można sobie pochodzić nawet gdy słońce przygrzeje.. drugi, grubszy już się robi..oczywiście też szary:P
Skorzystałam ze wzoru udostępnionego przez Dorotkę



 


8/30/2011

Niedoczas i kapelutek



Kurcze, no blog zarósł kurzem...
Donoszę, że mieszkamy już we własnym domku i pochłania mnie doprowadzanie go do stanu używalności. W dodatku nie mieliśmy internetu, teraz już mamy ale i tak czasu kompletnie brak...
Bawię się trochę w rolnika, co sprawia mi duża frajdę...
Mam nadzieję, że powoli wrócę do blogowania:)

Oczywiście w międzyczasie udało mi się co nieco wydziergać..  kapelutek powstał z resztek nici , które mi zostały po zrobieniu... ale o tym w kolejnym poście:):P








6/11/2011

Sposób na ogórka


Niedługo zostanę  szczęśliwą posiadaczką kawałeczka ziemi , więc ostatnio buszuje po ogrodowych stronach w sieci...

Ileż inspiracji.. pięknych zaczarowanych miejsc...
Im więcej oglądam, tym bardziej dochodzę do wniosku,że ogród można stworzyć wszędzie, nawet ten owocowo warzywny.. nawet w środku miasta na własnym balkonie.... nie wierzycie?






Więcej inspiracji znajdziecie TUTAJ