8/27/2010

Szydełkiem inaczej..


Rozpadało się, poszarzało, temperatura poszła o jakieś 10 stopni w dół.. ale nie daję się chandrom...
Szukam "natychnienia" w sieci, oglądam piękne rzeczy, podziwiam cuda, które ludzie potrafią stworzyć własnymi rękami.. tak tego wiele, wszystkiego człowiek chciałby spróbować...szkoda ,że doba taka krótka( choć i tak ostatnio śpię po 5 godzin)
Tym razem chcę się z wami podzielić moim ostatnim odkryciem ( wiem ,że strasznie się szydełkowo zrobiło u mnie ostatnio.. no ale powróciła moja miłość do tego małego narzędzia, więc wybaczcie:),  przepiękne szydełkowe cacka wykonane przez Ivy Long
Padłam z wrażenia.. nie będę się rozpisywać popatrzcie same







Więcej cudowności możecie zobaczyć na blogu Ivy :EDERA
lub na jej stronie flickr: Edera Jewelry

Nie dajecie się tej paskudnej pogodzie, jest jeden plus.. człowiek jest częściowo uziemiony więc może sobie craftować:P:)




8/25/2010

Moja prywatna Ikea


Ma zwolenników i przeciwników..
Ja z całą pewnością należę do pierwszej grupy. I w nosie mam argumenty ,że zła jakość.. Trafiają się i lepsze i gorsze egzemplarze.. jak w każdym sklepie. Choć większość zakupionych  przeze mnie rzeczy ma się dobrze już wiele lat!
Osłodą dla mnie po przeprowadzce był fakt, że do Ikea w nowym miejscu zamieszkania mam rzut beretem..  dosłownie kilka przystanków... Odwiedzam ją więc dosyć często ..mogę sobie spokojnie pomacać , pooglądać.. bez marudzenia pana niemęża..
znacie to?: "kochanie, ale przecież przyjechaliśmy tylko po ręczniki, choć już.." a ty  popędzana biegniesz obładowana kolejnymi miseczkami, ściereczkami czy ntym świecznikiem do kolekcji..

Mam więc komfort, że mogę wyskoczyć z domu jak o czymś zapomnę i nie będzie to wyprawa na drugi koniec miasta...

Z niecierpliwością co roku oczekuję nowego katalogu Ikea, podekscytowana przeglądam, planuje jak sobie umościć gniazdko na długie jesienne i zimowe wieczory..
Dlatego gdy dostałam mejlasa z propozycją recenzji nowości na 2011 r, to aż poskoczyłam z radości.. Tym bardziej, że w tym roku Ikea przygotowała niesamowita niespodziankę i mogłam znaleźć się na okładce swojego egzemplarza w rozmiarze XXL.

Dzisiaj w końcu dotarł mój własny indywidualny katalog ( no dobra przyznam się kwiczałam z radochy.. starsza także jak jej pokazałam.. pół dnia potem ślęczała i prawie modliła się nad nim hehe. Szkoda tylko ,że była na wakacjach, gdy robiłam zdjęcie i się nie załapała)




A ponieważ wczoraj akurat byłam z dziewczynami na rekonesansie .. to mogłam pomacać niektóre rzeczy..




I tak: Jestem zachwycona szmacianymi zabawkami dla najmłodszych..
Zestaw deserowy do zabawy w przyjęcie..( choć nie tak rewelacyjny jak BABECZKA , którą dostałam od naszej  decoMARTY



kosz z warzywami:


Czy niesamowita farma:


powaliły mnie na łopatki.. nie ma przyjemniejszej zabawki niż mięciutki szmaciak... no i super okazja dla takich jak ja, którym nie po drodze z maszyną:) ( ew mogłabym wydziergać :)

Ja sobie upatrzyłam super pojemnik z przegródkami.. oczami wyobraźni już widzę ten porządek w kosmetykach:)




i komplet łazienkowy w niesamowitym oberżynowym kolorze!! ( MIODZIO)



Przyznaję bez bicia, że teraz patyczki trzymam w szklance po musztardzie:P, dlatego mój wzrok przykuł ten śliczny komplecik ...

Dla miłośniczek białych skandynawskich wnętrz, tez małe co nieco... śliczne świeczniki i ramki na zdjęcia...




To tylko kilka rzeczy, po szybkim przeglądnięciu katalogu.. pewnie jeszcze znajdę kilka perełek..
A ponieważ niedługo przede mną wielkie urządzanie ( ale jeszcze cicho sza,żeby nie zapeszyć) , to z pewnością spędzę i nad katalogiem i w sklepie wiele wiele czasu:)


 

8/23/2010

Gotowi na jesień?


Ja już tak.. i pomimo,że jeszcze gorąco, to nos mój wyczuwa pierwsze jesienne aromaty...
nie ukrywam ,że to moja ulubiona pora roku , więc już siedzę jak na szpilkach...czekam na szelest liści pod stopami, zapach gnijących jabłek, palonych badyli w ogródkach  ...nie wspominając o chryzantemach...
Nie mogę się doczekać , gdy na stole zawitają na dobre gruszki, grzyby, orzechy.. szarlotką będzie pachnieć w weekendy.. gdy w końcu zarzucę na siebie sweter, a na szyję ulubiony szalik...Gdy nie będzie już upałów, ale jeszcze nie będzie zimno.. słonko będzie grzało "akuratnie":)
Tak więc jak już wspomniałam na początku ,  ja już jestem gotowa na przywitanie jesieni..  nowy szalik czeka na chłodniejsze wieczory:)

Wzór już znany..tym razem w rozmiarze XL..w moim ulubionym kolorze:)




8/12/2010

Tagliatelle z zielonymi oliwkami i bakłażanem


Bakłażan to mój nr 1. Mogłabym go jeść na okrągło. Z pomidorami, w paście na kanapki( podawałam kiedyś przepis na ajvar?), na pizzy, faszerowany, grillowany z makaronem... no po prostu go uwielbiam..
Dlatego właśnie, gdy zobaczyłam ten przepis, to musiałam od razu wypróbować. Wrażenia.. ? bardziej mi smakowało na drugi dzień po odsmażeniu jak już się wszystkie smaki przeżarły:)


Składniki:
500g Tagliatelle lub fettucine
1 kubek zielonych wydrylowanych oliwek
1 duży bakłażan
2 łs oliwy z oliwek
2 rozgniecione ząbki czosnku( dałam więcej)
1/2 kubka soku z cytryny ( lepiej dać mniej)
sól pieprz ( bez soli i tak już jest słone)
2 łs posiekanej natki pietruszki
parmezan

Makaron ugotować al dente. Oliwki posiekać ( lub zmiksować ale nie na pastę) bakłażana pokroić w drobną kostkę  ( wcześniej można go posolić aby pozbawić  goryczki, po ok 30 min porządnie wypłukać i odcisnąć)
na patelni rozgrzać oliwę , dodać czosnek i smażyć 30 sek. Dodać bakłażana i smażyć na średnim ogniu aż zmięknie, często mieszając..
dodać oliwki, sok z cytryny i przyprawy, zamieszać i całość wrzućić do makaronu. Posypać pietruszką i parmezanem..
Proste, szybkie i smaczne

8/05/2010

koronkowe coś


Przeglądając blogi natknęłam się na przepis na szaliczek.. szaliczek to szumnie powiedziane w sumie, apaszka toto też nie jest... nawet nie wiem jak to nazwać.. w każdym bądź razie jako miłośniczka wszelkich zwisaczy szyjnych postanowiłam sobie sprawić takie koronkowe cudo na lato..




Robi się łatwo , przyjemnie i szybko..w związku z czym kolejny już rozpoczęty trochę większy i  w jedynie słusznym szarym kolorze ( oczywiście!:) Jeśli któraś z was miałaby ochotę, to wzór TUTAJ

Niciak



Niciak kupiłam na starociach... trzeba go doprowadzić do ładu.. bo go korniki pożarły.. i może jakoś ozdobić( ręce mnie swędzą do oklejania:).. no ale to pewnie dopiero w przyszłym roku.. teraz ani miejsca ani czasu ani warunków do tego...
Ale oko cieszy:)