7/24/2010

Sezon ogórkowy


Dosłownie. W sklepie niewielki ruch, a na bazarku pełno ogórków i innych pyszności.. Aż mnie skręca. W Krakowie jeździliśmy zawsze na rybitwy i szalałam sobie z kompotami , dżemami, leczo, ajwarem, nalewkami... a teraz kicha. W tamtym roku nie robiłam przetworów.... bo przeprowadzka. w tym roku nie robię przetworów .. bo nie ma miejsca, siedzimy praktycznie na walizkach i przy dziecku paromiesięcznym to wyczyn.. ale nie mogłam się oprzeć, coby sobie nie zrobić kilku małosolnych.. w sumie głównie z myślą o Asiejce, która choć jeszcze gryźć nie potrafi i jej menu jest mocno ograniczone.. to ogórasy kwaśne pokochała miłością prawdziwą ..
Wykorzystałam więc lekkie obniżenie temperatury i ruszyłam z małą na bazarek .. a potem wzięłyśmy się za ogórki.. będzie z niej pomocnica tak jak starsza( która uwielbia od małego mi towarzyszyć w kuchni) 
 W każdym bądź razie od razu się przyjemniej zrobiło.. i ten cudowny zapach ( mniam) 






Najbardziej lubiłam kiszone ogórki mojej eks teściowej( w tym miejscu pozdrawiam babcie Renię:), które były w sam raz kwaśne , odpowiednio twarde i chrupiące.. zdradziła mi sekret. Aby ogórki nie miękły , trzeba zatrzymać proces kiszenia.. trzymamy ogóry, aby nabrały odpowiedniej kwaskowatości ( ok 7-10 dni) i pasteryzujemy..