5/28/2010

W tak zwanym międzyczasie


Wybaczcie tą cisze w eterze. Ale marazm mnie ogarnął, jakieś zmęczenie materiału.. pogoda też do d... biorytmy chyba mi poleciały. Normalnie nic mi się nie chce. Ani sprzątać ani gotować ani pracować.. blogować też nie bardzo.. muszę się do wszystkiego zmuszać.
Na chwileńkę poprawił mi się nastrój, gdy przyszła przesyłka z Japonii, a w niej kolejne publikacje ..tym razem poleciałam w kolory :)


Narzuty zrobiłam dopiero dwa kwadraty ( a ma być chyba ze 100 hehe) , więc trochę to potrwa.. będzie się wlokło jak znalezienie nowego domu ( tak to też mnie dobija niestety)..w międzyczasie więc zaczęłam coś kwiatkowego  , kolorowego( jednak w przygaszonych odcieniach)..


Mam nadzieję, że wraz z czerwcem wróci dobra energia  i zapał do życia ( ale sobie posmęciłam:)

5/11/2010

Więcj więcej kolorów



Przepadłam!
Po prostu zakochałam się w tych magicznych robótkach... jak tylko skończę moja narzutę na łóżko, to z pewnością popełnię kolejną.. w "afrykańskie kwiaty"
Do tej pory szydełko kojarzyło mi się z babcinymi serwetkami, ew florenckimi koronkami..nie przypuszczałam ,że mogą mięć afrykańsko - orientalny charakter... a jednak..( a styl orientalny uwielbiam ech)
zresztą same popatrzcie jakie cuda!





Zdjęcia pochodzą ze strony MOXY

5/07/2010

W temacie szydełkowania ( jeszcze posmęcę)


Torba skończona i za bardzo nie wiedziałam co z rękami zrobić... Zostało mi trochę nici, więc rozpoczęłam kolejny projekt.. tzn nie do końca.. bo nici za grube.. będzie więc poduszka. Niektóre z was może pamiętają już jedną ( wtedy nici były za cienkie, więc też powstała poduszka hehe) ...tak więc, żeby nie marnować czasu zanim kupie te odpowiednie.. machnęłam przód....


W planach jednak jest narzuta..widać ją na zdjęciu.. ten wzór mam już od kilku lat.. przeprowadza się ze mną wszędzie.. jestem  w nim bezgranicznie zakochana.. ale brakowało mi odwagi , aby się podjąć roboty.. No ale chyba nadszedł odpowiedni moment.. ( oczywiście złośliwość losu jest taka, że mała przeziębiona uziemiła mnie w domu i nie mogę wyjść zakupić nici)..
Ale o czym to ja chciałam.. zagadała mnie znajoma, w temacie torby oczywiście.. zeszłyśmy na temat szydełkowania.. jakie to cudne rzeczy można pooglądać.. wrzuciła kilka linków książek japońskich ( już prawie klikam aby je zakupić) i co? i normalnie spać nie mogłam.. ja tu zaczynam się wgłębiać w ecru, biele ,szarości, beże... a ona mi takie cuda pokazuje! posnułam się więc po sieci i powróciły wspomnienia babcinych robótek.. miałam nawet taki duży koc z kwadracików..... odkryłam przy okazji blog Rose hip i jej cudne robótki...




Jestem jak uzależniony.... na głodzie ( znacie to uczucie?) Napatrzeć się nie mogę, pomysły kłębią się w głowie, ręce swędzą.. ( szkoda ,że posiadam tylko dwie)... i z tego wszystkiego zarażam szydełkowaniem Człowiekę.. 





5/05/2010

Moja "japońska" szydełkowa torba



 Dosyć długo to trwało.. dłużej niż planowałam heh ( urok posiadania niemowlęcia w domu), ale już jest gotowa! No prawie, bo jeszcze muszę doszyć podszewkę. Moja torba na lato. Starsza chodzi teraz wokół niej i za każdym razem wzdycha jaka śliczna.. czyt. "mamo daj mi ją" lub "mamo zrób mi taka samą" ..
pewnie powstanie jeszcze kilka.. bo mi się szara zamarzyła..